Po czterech dniach podróży docieramy w końcu do Qaanaaq, najdalej na północ położonej osady na Grenlandii, gdzie dolatują rejsowe samoloty.
Każdy prawdziwy polarnik powinien choć raz zawitać na Grenlandię, dlatego też postanowiłem tak jak Fridtjof Nansen w 1888 roku przejść największą wyspę świata.
Pociąg toczył się coraz wolniej po minięciu Białej Podlaski, ale do Terespola nie zostało już wiele kilometrów więc po niespełna godzinie byłem na granicy z Białorusią.
Okres wakacji to czas, kiedy większość ludzi rusza nad morze, aby wypocząć, wsłuchując się w szum fal. Ja także postanowiłem swój urlop spędzić w ten sposób.
Kiedy w połowie marca wsiadałem do samolotu, którym z Okęcia leciałem do Toronto, Polska żegnała mnie piękną słoneczną pogodą.
Pierwszy raz odwiedziłem Spitsbergen na przełomie marca i kwietnia 1998. Wtedy przebywałem na wyspie niespełna tydzień i zwiedziłem tylko najbliższe okolice Longyearbyen.
Większości z nas Norwegia kojarzy się z krajem wiecznej zimy, gdzie nawet latem temperatury niewiele różnią się od tych, w jakich przechowujemy żywność w lodówkach.
Granicę rosyjsko-fińską przekraczamy szybko i bez problemów. Rosjanie są dla nas bardzo życzliwi, a i Finowie nie stwarzają najmniejszych problemów.